small pl CAMK logo

Zawartość wpisu

Data utworzena: ,   Data archiwum:

Jasne bolidy z roju Taurydów

 

Około 30-40 tysięcy lat temu w wewnętrznym Układzie Słonecznym doszło do katastrofy, w której zniszczone zostało ciało o rozmiarach kilku lub nawet kilkunastu kilometrów. Powstałe w ten sposób szczątki poruszały się po orbicie, która aż w dwóch miejscach przecina się z orbitą naszej planety, przez co Ziemia wpada w ten rój kosmicznych odłamków aż dwa razy do roku. Spotkanie letnie, do którego dochodzi na przełomie czerwca i lipca jest mało znane, bo aktywność związanego z nim roju meteorów (Beta Taurydy) jest możliwa do obserwacji tylko w dzień. Z tym rojem jest jednak najprawdopodobniej związana jedna z największych katastrof kosmicznych ostatnich kilkuset lat czyli słynna Katastrofa Tunguska. Drugie spotkanie, do którego dochodzi w październiku i listopadzie każdego roku, owocuje dwoma rojami meteorów: Taurydami Północnymi i Południowymi. Warto tutaj jeszcze dodać, że za największe ciało kompleksu Taurydów uznawana jest znana kometa 2P/Encke.

Zwykle Taurydy nie są rojem atrakcyjnym do obserwacji. Ich orbita jest położona praktycznie w płaszczyźnie ekliptyki, przez co są one czułe na oddziaływania grawitacyjne większości planet. Roje ekliptyczne mają więc zwykle długie okresy aktywności i szerokie, ale niezbyt wysokie maksima. W przypadku Taurydów, typowo, możemy liczyć na 5-10 meteorów na godzinę.

Na początku lat 90-tych XX wieku, w ramach swojego doktoratu, rojem tym zainteresował się David Asher z Armagh Observatory. Zauważył on, że raz na jakiś czas obserwatorzy donoszą, iż maksima Taurydów są wyższe niż zwykle i zawierają dużą liczbę bardzo jasnych meteorów (tzw. bolidów).  Skonstruowany przez niego model roju tłumaczył to zachowanie istnieniem wąskiego i zwartego strumienia cząstek utrzymywanego w spójności rezonansem 7:2 z orbitą potężnego Jowisza. Rezonans ten oznacza po prostu tyle, że na dwa obiegi Jowisza dookoła Słońca, przypada aż siedem obiegów cząstek z odkrytego przez Ashera strumienia. Rezonanse to potężne siły, które potrafią być destrukcyjne, ale w tym przypadku działają akurat stabilizująco. W efekcie, pośród rozmytego strumienia Taurydów mamy jedną zwartą wiązkę meteoroidów. Gdy Ziemia spotyka się właśnie z nią, Taurydy są bardziej, aktywne i pokazują więcej jasnych zjawisk. Model Ashera przywidywał, że do dwóch bardzo bliskich spotkań Ziemi ze strumieniem rezonansowym dojdzie w roku 2005, a potem w roku 2015.

Tak się szczęśliwie złożyło, że w roku 2004 swoją działalność zapoczątkował projekt Pracowni Komet i Meteorów (PKiM) o nazwie Polska Sieć Bolidowa (ang. Polish Fireball Network - PFN), którego zadaniem jest rejestracja jasnych meteorów nad terytorium naszego kraju. W trakcie maksimum Taurydów z roku 2005 była to jedyna na świecie sieć bolidowa, która działała w oparciu o cyfrowe techniki obrazowania. W efekcie była w stanie wydajnie obserwować maksimum Taurydów przy pomocy aż siedmiu stacji. Dziesięć lat później, podczas maksimum z roku 2015, tych stacji było już aż 25. Teraz wyniki obserwacji obu
tych maksimów zostały opisane w artykule pt. "Enhanced activity of the Southern Taurids in 2005 and 2015", który został właśnie zaakceptowany do druku czasopiśmie naukowym "Monthly Notices of the Royal Astronomical Society". Pierwszym autorem jest Arkadiusz Olech z Centrum Astronomicznego im. M. Kopernika PAN w Warszawie, ale lista autorów zawiera aż 30 nazwisk, pośród których znajdują się wszyscy operatorzy stacji bolidowych, którzy dostarczyli danych do analizy. Są pośród nich zarówno astronomowie zawodowi, jak i miłośnicy astronomii.

Dla danych z roku 2005 udało się wyznaczyć 37 precyzyjnych orbit Taurydów, a dla danych z 2015 liczba ta wzrosła do 215. Pośród nich były zjawiska tak jasne jak np. bolid Okonek z 31 października 2015 roku, który był aż 20 razy jaśniejszy niż Księżyc w pełni i którego pojawienie się było szeroko omawiane w mediach.

Wyniki uzyskane przez PFN jednoznacznie wskazują, że praktycznie wszystkie jasne Taurydy obserwowane w roku 2005 i 2015 poruszają się po orbitach będących w rezonansie 7:2 z orbitą Jowisza. David Asher miał więc rację i obserwacje potwierdzają jego model w całości. Co więcej, na rezonansowych orbitach znajdujemy nie tylko ciała o rozmiarach rzędu milimetrów, które powodują zwykłe meteory, czy centymetrów, które powodują bolidy, ale także ciała, które mogą być znacznie bardziej niebezpieczne dla naszej planety. W artykule polskich naukowców zidentyfikowano aż 10 planetoid o rozmiarach od kilkudziesięciu do kilkuset metrów, które poruszają się po orbitach praktycznie takich samych jak rezonansowe Taurydy. A skoro Taurydyuderzają w naszą atmosferę powodując zjawiska meteorów, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby doszło do spotkania z większym ciałem. Tym bardziej, że katastrofa Tunguska, którą spowodował obiekt o rozmiarach około 50-100 metrów, pokazuje wyraźnie iż takie rzeczy mogą sięzdarzać.

Wnioski dla naszej cywilizacji nie są optymistyczne. W dużym kompleksie Taurydów znajduje się wąski strumień kosmicznych ciał, z których największe, w przypadku ich zderzenia z Ziemią, mogą spowodować katastrofę w skali całego kontynentu. Co więcej, strumień ten nie ma tendencji do rozbiegania się z czasem, lecz jest stabilnie utrzymywany przez rezonans z orbitą Jowisza. Niepokojących wieści na tym nie koniec. W 2019 roku dojdzie do kolejnego spotkania Ziemi ze strumieniem rezonansowym. Tym razem będzie to spotkanie dzienne, na przełomie czerwca i lipca czyli dokładnie takie, podczas którego pojawiła się katastrofa Tunguska. Jakby tego było mało, będzie to spotkanie jeszcze bliższe niż podczas bardzo wysokich i obfitych w bolidy lat 2005 i 2015...

Zdjęcie: jasne bolidy z roju Taurydow zaobserwowane w 2015 roku. Fot.
Polska Siec Bolidowa. Tekst: Arkadiusz Olech.

Archiwa


Kategorie